XVII. Batman: Mroczne odbicie.

tytulSzanowna Autorka tego bloga przebywa na zasłużonym wypoczynku, dostałam jednak zielone światło do umieszczenia gościnnej recenzji.

Dotychczas, w przeciwieństwie do Siostry, uważałam się za fankę Batmana. Przyczyn było wiele, nie czas teraz i nie miejsce by je wymieniać, ale ogólnie rzecz ujmując – przypadł mi do gustu i od lat jest jednym z moich ulubionych Superbohaterów.

Jednak po przeczytaniu Batmana: Mroczne odbicie muszę zweryfikować swoje poglądy. Okazuje się, iż nie byłam fanką Batmana a Bruce’a Wayne’a!

Mroczne odbicie to pierwszy przeczytany przeze mnie komiks o Batmanie, w którym  strój nietoperza nosi nie Wayne, a Dick Grayson – ówczesny Robin. (Zapewne dla wielu z Was to żadne zaskoczenie, ja jednak o tym nie wiedziałam. I już słyszę te głosy krytyki, że jak można nazywać się fanką Batmana i o tym nie wiedzieć, ale nie zamierzam się nikomu tłumaczyć). Jak się domyślacie ze wstępu, zdecydowanie wolę „właściwego” Batmana. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć dlaczego, jednak w komiksie odnalazłam dwa miejsca, które doskonale to ilustrują.

dlaczego3                 dlaczego1

Pomimo tej „obsadowej” zmiany Batman: Mroczne odbicie to komiks dobry, a nawet bardzo dobry. Może dlatego, że główną osią całej opowieści nie jest Batman, a Gordonowie – Jim, Barbara i James. Pojawia się także gościnnie nasz stary dobry znajomy Joker. Historia jest wciągająca i dosyć skomplikowana, a dawkowana w małych porcjach i przeplatana wieloma retrospekcjami – wciąga!

Dzięki zastosowaniu kilku różnych narracji, a także z uwagi na wykorzystanie przy realizacji dwóch różnych rysowników: FF  Brytyjczyka Jocka i Włocha Francesco Francavilli, komiks jest bardzo dynamiczny. Daje także pogląd na sytuacje i bohaterów z różnych perspektyw.joc

Jedyne, co nie do końca mnie przekonuje, to podział komiksu na wiele części. Lubię kiedy komiks stanowi spójną całość. Ewentualnie, jak np. w przypadku integrali jest podzielony na zeszyty zgodnie z kolejnością ich wydawania. Tutaj natomiast mamy do czynienia z 3 dużymi częściami, z których każda podzielona jest na 3 mniejsze, a na końcu znajdują się jeszcze dwa krótkie „rozdziały”. Żebyście mnie źle nie zrozumieli – całość jest jedną zamkniętą historią i dlatego ten podział (choć logiczny) mnie irytuje.

Pomimo tej nie wielkiej wady (zapewne znajdzie się wielu, którym taki układ właśnie odpowiada – rzecz gustu) gorąco polecam wszystkim czytelnikom, niekoniecznie fanom Batmana czy też Bruce’a Wayne’a.

KJB

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s