XX. Manifest feministyczny?

xw_0016Drodzy Czytelnicy,

Swój pierwszy raz z Milo Manarą przeżyłam przy okazji Borgii. Jego charakterystyczna kreska i styl rysowania oraz umiłowanie erotyki czynią z niego artystę specyficznego, który nie każdego przekona. Mnie przekonuje, ale w umiarze, co oznacza, że między jednym a drugim albumem ilustrowanym przez Włocha potrzebuję trochę czasu na odprawienie pokuty. Przy zachowaniu odpowiednich proporcji, „lektura” Manary może być prawdziwą ucztą dla oka. W myśl tej zasady, sięgnęłam w końcu po album, który jest efektem współpracy włoskiego rysownika z Chrisem Claremontem.

X-Women­ to komiks o X-menkach, które wybrały się na wakacje z nadzieją na odpoczynek, a wyszło jak zawsze. Rogue odziedziczyła niewielką posiadłość w Grecji i zaprosiła swoje koleżanki – Shadowcat, Storm, Psylocke i Marvel Girl – na tydzień opalania się i relaksu na plaży. Ich wspaniały plan został zniweczony przez, jakżeby inaczej, mutanci terroryzm. Pozbawione swoich mocy (super)bohaterki muszą zapobiec katastrofie.

xw_0007Scenariusz Claremonta nie jest ani rewolucyjny ani wyrafinowany, doskonale hołduje jednak upodobaniu Manary do ilustrowania kobiet. Pierwsze (i drugie, i trzecie i piąte…) skrzypce w historii grają kobiety i to na nich komiks się koncentruje. X-kobiety obsadzone są w różnych rolach, które poniekąd odpowiadają różnym funkcjom społecznym kobiet. Warto zwrócić uwagę, że chociaż momentami bohaterki są na przegranej pozycji nigdy nie są ofiarami. Nawet po tymczasowej utracie swoich nadnaturalnych zdolności, są w stanie poradzić sobie z przeciwnościami lodu (oraz: zapobiec wojnie światowej, kataklizmowi, etc.) i sprostać wyzwaniom. Co więcej, robią to z klasą, w doskonałym stylu i z rozpierającą piersi (dosłownie) dumą.

Prawdziwą gwiazdą albumu jest Milo Manara, który dodał superbohaterkom kobiecości i lekkości, a także odrobinkę wyuzdanej frywolności. Jego ilustracje są zupełnie inne niż te znane z reszty komiksów Marvela, ale też nie tak kontrowersyjne, jak Spider-Woman (klik) w wykonaniu rysownika. Gdyby nie jego interpretacja scenariusza, komiks przeszedłby zupełnie niezauważony. W superbohaterkach wg Manary najbardziej doceniam to, że mimo swojej przebojowości i siły, są bardzo kobiece, zarówno w wyglądzie jak w zachowaniu. xw_0021

Manara i Claremont w swoim komiksie promują zdrowy, umiarkowany feminizm w wydaniu superbohaterskim. Kobieta może być kimkolwiek chce, jakkolwiek chce, pod warunkiem, że na to zapracuje. Niezależnie od okoliczności, bohaterki nie są ani wiktymizowane, ani wynoszone na piedestały tylko dlatego, że są kobietami. W dobie „równości” płci wyrażanej hasztagami #LadiesFirst, pogląd autorów jest bardzo odświeżający i motywujący do pracy nad sobą.

xw_0009X-Women z całą pewnością nie jest komiksem fenomenalnym. Przewidywalny scenariusz broni się tylko dlatego, że narysował go Manara i raczej nie kwalifikuje się do pierwszej dziesiątki najlepszych komiksów wszechczasów. Wciąż jednak zasługuje na uwagę. Niesamowita interpretacja artystyczna uniwersum Marvela jest jedyna w swoim rodzaju, a pro kobieca fabuła dodaje komiksowi wartości w świetle współczesnych badań genderowo-równościowych.

Komiks duetu Claremont/Manara szczególnie polecam wszystkim paniom, które w literaturze i sztuce szukają odpowiedzi na pytanie „jaka mam być?”. Recepta przepisana przez X-Women jest prosta: silna i delikatna, samodzielna i zalotna. Ale przecież to wciąż wizja mężczyzn i żaden nie będzie nam, kobietom, nic narzucał.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s