XXIII. Popkulturowy postmodernizm

lis2.1Drodzy Czytelnicy,

Prawie pół roku po premierze pierwszego numeru, w maju 2015 ukazał się drugi zeszyt serii Lis, zatytułowany Mimo woli. Gabriel powraca w kolejnej odsłonie komiksu i robi to z wielkim bum!

 W poprzednim numerze (klik!) poznaliśmy Gabriela, który w czasie pobytu w Anglii „za chlebem” nabył pewne niesamowite umiejętności. Mimo woli rzuca więcej światła na pochodzenie zdolności bohatera, a także wprowadza w kulisy brytyjskiego eksperymentu. Wszystko to w czasie, gdy Gabryś zbiera cięgi w najlepszym, superbohaterskim stylu.

W Mimo woli pozornie nie dzieje się nic. Ot, Gabryś się przewraca, chce uciekać, wie, że wpadł w bagno po same uszy i nie ma pojęcia jak się z niego wydostać. Kolejna środa w życiu superbohatera. Po co więc sięgać do zeszytu? Ponieważ powody.

lis2.2Scenariusz Stańczyka z namaszczeniem czerpie ze współczesnej popkultury, z maestrią nawiązując do aktualnych trendów w Internecie. Gabriel i jego kumple mówią i zachowują się w taki sam sposób jak moi znajomi (sama nerdoza, co poradzę?), co w tym numerze jest jeszcze bardziej widoczne niż w poprzednim. Co istotne, Stańczyk koncentruje się na nawiązaniach do kultury (i popkultury) rodzimej, przez co próba przełożenia Lisa na język obcy jest prawie niemożliwa. Rezultat jest prześmieszny i… swojski. Jeszcze nigdy klimat komiksu superbohaterskiego nie był mi tak bliski. Chociaż wewnętrzne monologi Gabriela przypominają nieco suchary Spider-mana, są głęboko polskie i charakterne. Wisienką na torcie są słowne przepychanki jego kumpli, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że mogliby z powodzeniem zostać moimi najlepszymi przyjaciółmi.

12087768_519473278228964_1566489357675991308_oHumor to nie jedyna mocna strona scenariusza. Wprowadzenie retrospekcji dodaje historii tajemnicy i zwiastuje pełną rozmachu i sensacji fabułę następnych numerów. Rozwijający się wątek brytyjskiego laboratorium idzie nieco zbyt bardzo w stronę marvelowskiego programu superżołnierzy, jednakże to jedyne sensowne wytłumaczenie pochodzenia zdolności Gabriela. Całości dopełniają dynamiczne rysunki autorstwa Jakuba Oleksów. Szczególną przyjemność sprawiają jego bardzo charakterystyczne postaci i ich ekspresywna mimika twarzy.

Mimo woli spełnił moje oczekiwania i nie rozczarował po bardzo udanym debiucie. Zeszyt jest dobrze zaplanowany i świetnie przemyślany, dzięki czemu wyraźnie widać, że jest tylko wycinkiem większej historii, a nie przypadkowym zlepkiem ciekawych przygód. Lektura to przyjemność i doskonała zabawa dla każdego.  Seria ma wielki potencjał i pozostaje mieć nadzieję, że go wykorzysta.

Czołem, Nerdy!

Recenzja przygotowana dzięki uprzejmości samych Autorów, którzy byli tak mili i przesłali mi cyfrowe Lisy na wygnanie, za co jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s