XXXII. Niezwykły przypadek

kulach2Drodzy Czytelnicy,

jeszcze nie tak dawno temu, każdą sobotę, niezależnie od pogody, spędzałam na harcerskiej zbiórce. Konsekwencją weekendowych harców były obozy, o których możnaby nie jedną powieść przygodową napisać. Ilość dziwnych (zakręconych, szalonych, nieokrzesanych) ludzi, którzy dzięki organizacji przewinęli się przez moje życie (i moje skromne progi!) jest niezliczona, ale nie o wszystkich chcę dziś napisać.

Czytaj dalej