XXXIV. Świat bez Północy

Witajcie w świecie, w którym Północ przestała istnieć („Zdarza się tracić czas, więc czemu nie Północ?”); klepsydrawie składają jaja, z których wykluwają się dziwoczki (małe, królikopodobne stworzonka istniejące po to by służyć), a po okolicznych królestwach krąży uwodzicielska złodziejka, która kradnie królewskie korony (które są nic nie wartymi, starymi monetami).To świat, w którym istnieje tajemniczy Bank Czasu, a do tego właśnie przybył przerażający Pożeracz Czasu, który zaatakował króla.  Jakby tego było mało z jaja pewnego klepsydrawia zamiast dziwoszka wykluwa się ktoś kto wygląda, jak młody Aryscydes Brelokint, 72 letni – naukowiec, który całe życie poświęcił badaniom chronoskrzydłych. Czytaj dalej

Reklamy

XXXII. Niezwykły przypadek

kulach2Drodzy Czytelnicy,

jeszcze nie tak dawno temu, każdą sobotę, niezależnie od pogody, spędzałam na harcerskiej zbiórce. Konsekwencją weekendowych harców były obozy, o których możnaby nie jedną powieść przygodową napisać. Ilość dziwnych (zakręconych, szalonych, nieokrzesanych) ludzi, którzy dzięki organizacji przewinęli się przez moje życie (i moje skromne progi!) jest niezliczona, ale nie o wszystkich chcę dziś napisać.

Czytaj dalej

XXVI. Gabryś w natarciu, czyli kulturowy paradoks

lis3.2Drodzy Czytelnicy,

Stańczyk i Oleksów powracają, choć tym razem nie w duecie. Trzecia część Lisa według scenariusza Dariusza Stańczyka została zilustrowana przez Dorotę Papierską, a kolorowana przez Jakuba Oleksów. W poprzednim zeszycie, Gabriel starł się ze Strażnikiem i ledwo uszedł z życiem. Być może wygrał bitwę, ale z całą pewnością to nie jest koniec wojny. Co gorsza, jak każde miasto, będące domem superbohatera, Warszawa zaczyna ponosić bolesne skutki potyczek nadludzi. A to najwyraźniej dopiero początek czekających ją kłopotów. Czytaj dalej

XXIII. Popkulturowy postmodernizm

lis2.1Drodzy Czytelnicy,

Prawie pół roku po premierze pierwszego numeru, w maju 2015 ukazał się drugi zeszyt serii Lis, zatytułowany Mimo woli. Gabriel powraca w kolejnej odsłonie komiksu i robi to z wielkim bum!

 W poprzednim numerze (klik!) poznaliśmy Gabriela, który w czasie pobytu w Anglii „za chlebem” nabył pewne niesamowite umiejętności. Mimo woli rzuca więcej światła na pochodzenie zdolności bohatera, a także wprowadza w kulisy brytyjskiego eksperymentu. Wszystko to w czasie, gdy Gabryś zbiera cięgi w najlepszym, superbohaterskim stylu.

W Mimo woli pozornie nie dzieje się nic. Ot, Gabryś się przewraca, chce uciekać, wie, że wpadł w bagno po same uszy i nie ma pojęcia jak się z niego wydostać. Kolejna środa w życiu superbohatera. Po co więc sięgać do zeszytu? Ponieważ powody.

lis2.2Scenariusz Stańczyka z namaszczeniem czerpie ze współczesnej popkultury, z maestrią nawiązując do aktualnych trendów w Internecie. Gabriel i jego kumple mówią i zachowują się w taki sam sposób jak moi znajomi (sama nerdoza, co poradzę?), co w tym numerze jest jeszcze bardziej widoczne niż w poprzednim. Co istotne, Stańczyk koncentruje się na nawiązaniach do kultury (i popkultury) rodzimej, przez co próba przełożenia Lisa na język obcy jest prawie niemożliwa. Rezultat jest prześmieszny i… swojski. Jeszcze nigdy klimat komiksu superbohaterskiego nie był mi tak bliski. Chociaż wewnętrzne monologi Gabriela przypominają nieco suchary Spider-mana, są głęboko polskie i charakterne. Wisienką na torcie są słowne przepychanki jego kumpli, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że mogliby z powodzeniem zostać moimi najlepszymi przyjaciółmi.

12087768_519473278228964_1566489357675991308_oHumor to nie jedyna mocna strona scenariusza. Wprowadzenie retrospekcji dodaje historii tajemnicy i zwiastuje pełną rozmachu i sensacji fabułę następnych numerów. Rozwijający się wątek brytyjskiego laboratorium idzie nieco zbyt bardzo w stronę marvelowskiego programu superżołnierzy, jednakże to jedyne sensowne wytłumaczenie pochodzenia zdolności Gabriela. Całości dopełniają dynamiczne rysunki autorstwa Jakuba Oleksów. Szczególną przyjemność sprawiają jego bardzo charakterystyczne postaci i ich ekspresywna mimika twarzy.

Mimo woli spełnił moje oczekiwania i nie rozczarował po bardzo udanym debiucie. Zeszyt jest dobrze zaplanowany i świetnie przemyślany, dzięki czemu wyraźnie widać, że jest tylko wycinkiem większej historii, a nie przypadkowym zlepkiem ciekawych przygód. Lektura to przyjemność i doskonała zabawa dla każdego.  Seria ma wielki potencjał i pozostaje mieć nadzieję, że go wykorzysta.

Czołem, Nerdy!

Recenzja przygotowana dzięki uprzejmości samych Autorów, którzy byli tak mili i przesłali mi cyfrowe Lisy na wygnanie, za co jeszcze raz serdecznie dziękuję.

XVIII. Superbohaterstwo po polsku

1lDrodzy Czytelnicy,

Zdarzyło mi się już pisać o polskim superbohaterze, z którym wiązałam wielkie nadzieje. Powiem więcej – zachłysnęłam się. Niestety, mówiąc kolokwialnie, wszystko wzięło w łeb i moje rozczarowanie po ostatnich zeszytach Białego Orła nie zna granic. Nauczona doświadczeniem, nie będę (jeszcze) rozpływać się nad wspaniałością Lisa, choć mogłabym. Czytaj dalej